Bezgotówkowo znaczy szybciej, taniej i bezpieczniej
Ograniczenie ilości gotówki w gospodarce zmniejsza szarą strefę i zwiększa wpływy podatkowe do budżetu.

Warszawski Instytut Bankowości


Według danych OECD koszt obsługi gotówki w polskiej gospodarce wynosi 1 proc. naszego PKB. „To jest 17 mld złotych” – mówił Tadeusz Kościński wiceminister w Ministerstwie Przedsiębiorczości i Technologii w wywiadzie dla PAP. Ta kwota obejmuje produkcję banknotów, liczenie, przewożenie i przechowywanie.

Jak kosztowne jest używanie gotówki pokazuje przykład ZUS. Aż 1/3 świadczeń emerytalnych i rentowych jest wypłacana w formie gotówkowej. W 2015 roku koszt wypłacenia tych świadczeń wyniósł 221 mln złotych – takie dane podała Justyna Galbarczyk z Departamentu Finansów Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w wywiadzie dla agencji Newseria. Przelewy elektroniczne do pozostałych świadczeniobiorców są praktycznie bezkosztowe dla urzędu.

Duży udział gotówki w obrocie gospodarczym ułatwia też niestety funkcjonowanie szarej strefy. Obrót gotówkowy jest równoznaczny bowiem z anonimowością transakcji. Znaczna ich część nie jest rejestrowana. To oznacza, że można ukryć je przed fiskusem. Do budżetu państwa nie wpływają wtedy należne kwoty z podatku od towarów i usług VAT ani z podatku dochodowego PIT.

Szara strefa to nawet 430 mld złotych

Szara strefa może stanowić w Polsce aż 22,2 proc. PKB, czyli ok. 430 mld złotych ‒ informuje dziennik „Rzeczpospolita”, powołując się na szacunki prof. Friedricha Schneidera z Uniwersytetu Johannesa Keplera w Linzu.

Jeśli nawet ta kwota jest nieco mniejsza, bo trudno oszacować coś, co jest ukryte ‒ to i tak wyraźnie widać, że wprowadzenie obrotu bezgotówkowego, który z natury rzeczy jest widoczny dla fiskusa da ogromne korzyści państwu. Ograniczenie szarej strefy oznacza wielomiliardowe zwiększenie wpływów do budżetu z tytułu należnych podatków.

Konsumenci i handlowcy też korzystają na obrocie bezgotówkowym

Gotówka to także koszty dla konsumentów. Jeśli trzymamy ją w domu, a nie na lokacie bankowej, to tracimy na oprocentowaniu. Co prawda banki oferują teraz bardzo niskie oprocentowanie lokat, ale taka sytuacja nie będzie trwała wiecznie. Kiedy pojawi się inflacja jedyną skuteczną obroną przed utratą wartości pieniądza będzie umieszczenie gotówki na koncie bankowym, a potem, nie tylko dla wygody, ale i dla bezpieczeństwa, korzystanie z niej drogą elektroniczną. Gdyż płacenie rachunków gotówką na poczcie czy w okienku bankowym jest znacznie droższe i mniej wygodne od wykonywania takich operacji przelewem internetowym.

Z punktu widzenia gospodarki i banków gotówka leżąca u obywatela pod poduszką nie pracuje. Pieniądze ulokowane w bankach mogą być natomiast wykorzystane do rozwijania akcji kredytowej dla firm i konsumentów.

A jak to wygląda z punktu widzenia handlowca, który przyjmuje płatności od klientów?

Jeszcze niedawno powszechnym zjawiskiem było nieprzyjmowanie płatności kartą od konsumentów. Liczyła się tylko gotówka. Powodem była wysoka opłata interchange, jaką ponosili sprzedawcy akceptujący płatności kartami. Ustawowa obniżka opłaty do poziomu 0,2 proc. transakcji zdecydowanie zmieniła sytuację na rynku. Liczba terminali do płatności bezgotówkowych zaczęła szybko rosnąć.

- „Dziś sprzedawca może zapłacić mniej niż 0,5 proc. prowizji od kwoty transakcji robionych przez klientów kartą. Jeśli doliczyć do tego opłatę za zakup lub wypożyczenie terminala do płatności, to koszty akceptacji kart dla większości małych firm będą niższe niż 100 zł miesięcznie. Można zatem śmiało powiedzieć, że przyjmowanie płatności kartą kosztuje dziś przedsiębiorcę mniej niż obsługa gotówkowa” ‒ wylicza dr Przemysław Barbrich ze Związku Banków Polskich.

Ponieważ coraz więcej klientów woli płacić kartą niż gotówką, to wprowadzenie we własnym sklepie terminala do płatności bezgotówkowych daje możliwość pozyskania nowych klientów. Co ważne, klienci robiący zakupy przy użyciu karty płatniczej kupują zwykle więcej niż klienci płacący gotówką. Wynika to z psychologii i konstrukcji kart płatniczych, które umożliwiają zadłużanie się konsumentów.

Karty zbliżeniowe zamiast gotówki i w kiosku Ruchu, i w kawiarni

Zalety pieniądza elektronicznego spowodowały, że gotówka zaczyna pełnić w gospodarce funkcję środka do regulowania głównie niewielkich należności.

Potwierdziły to międzynarodowe badania konsumentówFinansowy barometr ING ‒ społeczeństwo bezgotówkowe” zaprezentowane przez IPSOS w czerwcu 2017 roku. Okazuje się, że gotówki używamy najczęściej do drobnych płatności (do 40 zł) oraz do tzw. wydatków na mieście, np. do zakupu biletu autobusowego, ciastka w kawiarni oraz drobnych zakupów w sklepie. Większe wydatki oraz te, które możemy opłacić zdalnie (np. czynsz, prezent), najczęściej opłacamy elektronicznie. „Cenimy sobie wygodę, jaka się z tym wiąże i nie mamy większych obaw o bezpieczeństwo takich transakcji” – piszą autorzy badania.

Jednak wyniki tych badań już wkrótce będą nieaktualne za sprawą płatności zbliżeniowych, które przebojem podbijają polski rynek. Karty zbliżeniowe umożliwiają szybkie dokonanie płatności bez konieczności autoryzacji kodem PIN. Wartość takiej transakcji nie może przekroczyć 50 złotych.

_______________________________________________________________

1

Projekt sektorowy „Bankowcy dla Edukacji”, którego celem jest dostarczenie uczniom, studentom, osobom dorosłym, pracownikom bankowym i seniorom praktycznej wiedzy dotyczącej ekonomii, finansów, bankowości, cyberbezpieczeństwa i obrotu bezgotówkowego, realizowany jest przez Warszawski Instytut Bankowości.

Zaufali nam

© 2018 Koncept All rights reserved. Made by ORDER GROUP